Gdy dom przestaje być schronieniem. „Kto zacznie czytać tę książkę, nie odłoży jej aż do ostatniej strony” – Wywiad z Małgorzatą Cieślik-Florczyk, autorką powieści „OBCA Wyzwolenie Uwolnienie”

Małgosiu, muszę zacząć od tego, co słyszymy: „Zaczęłam czytać i cały czas chciałam więcej”. Co takiego zaszyłaś w strukturze zdań, że ta powieść ma w sobie tak magnetyczną siłę? Małgorzata Cieślik-Florczyk: Myślę, że ten magnetyzm nie wynika z technicznych sztuczek pisarskich, ale z prawdy. Kiedy piszesz o ludzkich emocjach, które większość z nas zna, ale o których boi się mówić na głos, czytelnik natychmiast podświadomie to wyczuwa. W „OBCEJ” nie ma zbędnych zapełniaczy, nie ma literackiego „pudrowania rzeczywistości”. Każde zdanie goni kolejne, ponieważ dynamika toksycznej relacji i walki o siebie właśnie taka jest - tam nie ma czasu na złapanie oddechu. Chciałam, żeby czytelnik czuł ten sam pośpiech, ten sam ucisk w klatce piersiowej i tę samą determinację, jaką ma w sobie główna bohaterka Ewa. Jeśli nie możesz przerwać czytania, to znaczy, że ta historia rezonuje z czymś głęboko w Tobie. Książka niesie ze sobą niezwykle mocne podtytuły: „Wyzwolenie. Uwolnienie”. Skąd wzięła się w Tobie potrzeba opowiedzenia tak trudnej historii? Co było tym pierwszym impulsem, który sprawił, że uznałaś: „Muszę to napisać, to nie może dłużej zostać we mnie milczeniem”? Przez lata najpierw studiując, później pracując nauczyłam się bardzo dokładnie obserwować ludzi i przestrzenie, w których żyją. Zauważyłam, że wśród wielu moich bliskich, przyjaciół i współpracowników, których domy z zewnątrz idealne, w środku skrywają potworny, emocjonalny ludzki dramat. Dla mnie dom z założenia powinien być schronieniem, a nie klatką. Impulsem do napisania tej powieści była moja wewnętrzna niezgoda na to ciche, potulne cierpienie. Poczucie, że wokół nas są tysiące osób, które każdego dnia czują się „obce” we własnych czterech ścianach, we własnych relacjach, a czasem nawet w swoim ciele. Ta książka musiała powstać, by przerwać tabu. Gdybyś miała wybrać jedną, najważniejszą emocję, którą „OBCA” ma wywołać w czytelniku, co by to było? Chcę, żeby tą emocją był bunt, który rodzi siłę. Strach paraliżuje, współczucie bywa bierne. „OBCA” ma szarpać struny emocjonalne, ma wywołać gęsią skórkę, ale na samym końcu ma przynieść ulgę. Ma obudzić tę cichą, ukrytą wewnątrz siłę, o której na co dzień zapominamy, przygnieceni manipulacją i oczekiwaniami innych. Na grafikach promujących książkę widzimy niezwykle symboliczny element: dwa zderzające się, minimalistyczne profile – jeden czerwony, drugi niebieski. Czy „OBCA” to opowieść o bezwzględnej walce z toksycznym oprawcą, czy raczej o wewnętrznej bitwie z samą sobą? O jednym i drugim, bo tych procesów nie da się rozdzielić. Toksyczna relacja działa jak wirus. Niszczy poczucie wartości do tego stopnia, że w pewnym momencie człowiek patrzy w lustro i nie poznaje osoby, którą tam widzi. Staje się obcy dla samej siebie. Czerwony i niebieski profil to zderzenie dwóch skrajnych energii, manipulanta i ofiary, ale to także pęknięcie wewnątrz jednego człowieka. Aby uwolnić się od kogoś, kto niszczy, należy najpierw wygrać najtrudniejszą bitwę: uwierzyć w swoje prawo do wolności. Dla kogo ta książka będzie najważniejsza? Gdybyś mogła dzisiaj stanąć twarzą w twarz z osobą, która czuje się zagubiona i „obca” we własnym życiu, co byś jej powiedziała, wręczając ten egzemplarz? Powiedziałabym, że nie jest jedyna. I właśnie dlatego ta książka powstała. Napisałam ją dla każdego, kto kiedykolwiek usłyszał, że jest zbyt wrażliwy, który zaczął wątpić we własne zdrowie psychiczne przez kłamstwa innych, czy który tkwi w układzie odbierającym radość z życia. Warto dać się jej porwać, przeżyć te emocje, by nie dać się samemu wciągnąć w takie relacje. Ta powieść to przestroga. Przedsprzedaż książki „OBCA. Wyzwolenie, Uwolnienie” oficjalnie wystartowała! Nie czekaj, aż inni opowiedzą Ci zakończenie. Zamów swój egzemplarz już teraz i przekonaj się, dlaczego od tej historii nie można się oderwać.